Przedsiębiorca nie jest zainteresowany podnoszeniem pensji pracownika. Opłaty, jakie musi ponosić na rzecz ZUS, sprawiają, że podwyżka o sto złotych tak naprawdę znaczy dla firmy wydanie 200. W związku z tym pracodawcy uciekają od podwyżek i płacenia za etat. Jeśli chcemy więcej zarabiać, to pracodawca proponuje umowę zlecenia albo samozatrudnienie. Jest to z korzyścią dla obu stron. Czasem jest to jedyne rozwiązanie dla pracownika, jeśli nadal chce pracować i za wynagrodzenie, które będzie dla niego satysfakcjonujące. Jeśli ktoś jest zagrożony zwolnieniem z uwagi na trudną sytuację finansową przedsiębiorstwa, to samozatrudnienie może być jakimś rozwiązaniem. Wysoki ZUS, jaki pracodawca jest zobowiązany do odprowadzania, nie pozwala na zatrudnianie kogokolwiek na pełen etat. Jeśli były pracownik uruchomi działalność gospodarczą, to jego zobowiązania wobec ZUS będą niższe, dodatkową kwotę można do podziału dla firmy i pracownika. W ten sposób przedsiębiorstwo zyskuje na pieniądze na rozwój i inwestycje, a pracownik zarabia więcej. Może samodzielnie odkładać na swoją emeryturę, gdyż ZUS i tak nie jest w stanie zapewnić ile i komu będzie płacić za dziesięć lub więcej lat. Młodzi ludzie w ogóle nie są zainteresowani odprowadzaniem składek do ZUS i głodowymi, niepewnymi emeryturami z tego tytułu za jakiś czas. Przerzucenie odpowiedzialności za swoja własną przyszłość na pracownika powoduje, że można więcej odkładać i lepiej żyć, mając więcej pieniędzy. Od 2015 roku wprowadzony obowiązek odprowadzania składek na ZUS nawet od umów-zleceń zapewni ZUSowi kolejne pieniądze, które nigdy nie zostaną odzyskane przez ludzi, którzy je płacą. Utrudni to rozwój firm, szczególnie tych niewielkich. Przyszła emerytura wydaje się dość odległym wydarzeniem, którego młodzi zaczynając pracę zupełnie nie biorą pod uwagę. A istotne jest dla nich zarabianie więcej dzisiaj. Obietnice, które mogą nigdy nie yć zrealizowane nikogo nie interesują.