Dopóki nie wejdzie w życie ustawa przewidująca wymagany wiek do przejścia na emeryturę – 67 lat dla kobiet i mężczyzn, to tak trudno jednoznacznie określić. Każdy, zależnie od rocznika, miesiąca urodzenia, wykonywanego zawodu, przepracowanych lat, rodzaju umów… ma swoją własną granicę za którą czeka go emerytura. ZUS jednak odgraża się, że za dziesięć lat, a może nawet wcześniej, nie będzie miał pieniędzy na wypłacanie wszystkim emerytur w pełnej wysokości. Ogólnie przyjmuje się, że kobiety powinny przepracować 35 lat, aby móc się ubiegać o emeryturę, a mężczyźni – 40 lat. Przepis ten został zakwestionowany przez Trybunał Konstytucyjny, gdyż w świetle najnowszych przepisów, wracanie do gradacji na nierówny wiek dla kobiet i mężczyzn, tworzenie starych przywilejów jest niezgodne z przepisami. Skoro sytuacja w przyszłości przedstawia się tak nieciekawie, to może już dzisiaj pomyśleć, z czego żyć, jak się będzie staruszkiem. Obecnie najniższa emerytura wynosi , 884 zł, choć w praktyce zdarzają się niższe, a przeciętna emerytura wynosi 1984,31 zł. Waloryzacje, o ile się odbywają, podnoszą wartość emerytury o 13-32 złote. Gdyby nie komunikaty w prasie, radiu i telewizji, emeryci skłonni byliby nie zauważyć tego rodzaju podwyżek. Nowa ustawa emerytalna w pełni wejdzie w życie w 2040, kiedy wszelkie nierówności wiekowe zostaną wyrówane. Jakiej wysokości emerytury wówczas na nas czekają? Tego chyba nikt nie odważy się dzisiaj prognozować. Póki co emerytury są liczone na okresy składkowe i nieskładkowe. Okresy składkowe – wiadomo – liczą się w całości, natomiast przy nieskładkowym okresie jest trudniej. Do emerytury będziemy mogli uwzględnić tylko jedną trzecią takich okresów z całego naszego okresu zatrudnienia. Podobnie z osobami, które obecnie pracują na umowę-zlecenie i nie odprowadzają składek do ZUS, to ten okres nie liczy się do emerytury. Jednym słowem, prosty wniosek płynie, żeby móc mieć jakiekolwiek pieniądze po 67. roku życia, należy pomyśleć o tym już teraz i oszczędzać.